Zespoł nagłej śmierci noworodkowej - troski i obawy rodziców.

Kiedy przychodzi na świat dziecko wszyscy rodzice starają się jak najlepiej zadbać o jego najlepszy rozwój. Jednak istnieje zagrożenie, którego nie można przewidzieć i co więcej do dziś nie są zdefiniowanie jego przyczyny, a mianowicie, zespoł nagłej śmierci noworodkowej. Ta przypadłość to inaczej śmierć łóżeczkowa, chociaż może ona wystąpić w każdym momencie, bez względu na to, czy to jest łóżeczko, fotelik czy też czyjeś ręce.

Sudden Infant Death Syndrome (skrót SIDS), bo tak brzmi angielska nazwa tej choroby, generalnie dotyka dzieci w wieku od 7 dnia życia do 12 miesiąca. Największe natężenie umieralności niemowląt na zespół śmierci łóżeczkowej występuje pomiędzy 2 a 4 miesiącem życia, i co znaczące, częściej dotyka chłopców. Generalnie występuje on podczas snu, w godzinach porannych, nie ma właściwie żądnych objawów, może jedynie być poprzedzone bardzo delikatną infekcją. Jedynym znanym sposobem zmniejszenie ilości zgonów wśród niemowląt jest położenie dziecka na plecach lub w pozycji bocznej. Ważne jest także, aby dziecka nie przegrzewać, zarówno, jeśli chodzi o ubranko jak i temperaturę w pokoju oraz w miarę często zaglądać do niemowlęcia w czasie snu. Dobrym rozwiązaniem jest niania elektroniczna, czy video niania, dzięki której prowadzi się stały monitoring tego, co dzieje się u malucha.